Blog
myślenie ma kolosalną przyszłość, choć czasem boli
marek.w
marek.w Liberał, a nawet się nie wstyd
46 obserwujących 416 notek 543251 odsłon
marek.w, 4 czerwca 2017 r.

4 Czerwca 89r. - Zwycięstwo czy Deal?

1182 37 0 A A A


 Mija już 28 lat od tamtych dni, a nadal trwają gorące dyskusje nad sensem ówczesnych wydarzeń. Pomijam już podłych ludzi, którzy z nienawiści czy czy też na komendę potrafią jedynie ujadać, bo to jest niestety tylko szlam zawsze obecny w życiu i szkoda sobie nimi paprać ręce, jednak pytania padają ważne i warto się zastanowić nad odpowiedziami.




Zacznijmy jednak od analizy sytuacji Polaków w 89 r. Polska była, jak setki razy to się zdarzało w dziejach świata,  klasycznym państwem wasalnym wielkiego Imperium.  Stalin wybrał ten wariant, zamiast "17 Republiki", jako znacznie łatwiejszy i wymagający znacznie mniej kosztów od zwykłej okupacji w stylu niemieckim. Jak to w wasalnym państwie władzę sprawowali Namiestnicy wraz z Kastą rządzącą, przy czym w tym wypadku oprócz podległości politycznej nakładała się jeszcze Idea Komunistyczna, najważniejszy oręż Imperium oprócz Armii.


Każdy, kto chciał zrobić karierę w PRL, musiał oprócz normalnej przysięgi wasalnej udowadniać swoją wiarę w zwycięstwo "Ludu Pracującego Miast i Wsi". Jako członek Partii uczestniczył w rytuałach, wychwalając mądrość jej Przywódców. Z drugiej strony, skoro członkostwo w Partii było niezbędne dla kariery, w końcu cała klasa zarządzająca państwem weszła do Partii....




Ta podwójna podległość, wobec Imperium i Ustroju, który całe życie gospodarcze oparł na Urzędnikach, na dokładkę nie podlegających krytyce społecznej, paradoksalnie stała sie szansą dla Polaków wyrwania z podwójnej pułapki. Dla wszystkich, w tym i nadzorujących Polskę Rosjan było jasne, że oportuniści we władzach PRL równie mało wierzą w "świetlane idee Marksa i Lenina", co reszta polskiego społeczeństwa. To jest zasadnicza cecha Polaków, że trudno jest im wciskać kit dowolnej barwy :-) Margines wierzących był tak mały, że całkowicie się nie liczył.  Dlatego Rosjanie mogli liczyć na lojalność władz PRL tylko do momentu, gdy Imperium było silne,  a reszta społeczeństwa przy każdej okazji zrywała się do walki o poszerzenie swoich praw i swobody, jak "Solidarność" 10 lat wcześniej. Nic więc dziwnego, że nie ufali swoim "podwładnym" za grosz i wysyłali do ich pilnowania najlepszych ludzi z KGB.




Gdy kretyński Bolszewicki Ustrój zawalił się gospodarczo i PRL zmierzała do kompletnego bankructwa finansowego,  Władza była zmuszona uznać istnienie Opozycji,  a nawet ( o zgrozo) do podzielenia sie częścią władzy no i oczywiście odpowiedzialności za katastrofę. Lepszego wyjścia zwyczajnie nie było i nawet sam Czerwony Car Gorbaczow w Moskwie musiał to uznać i dać przyzwolenie na ryzykowną grę, a jak była ona ryzykowna dla Imperium, chyba nikt nie wiedział.




Do negocjacji przy "Okrągłym Stole" zasiadły dwie formacje, przy czym Władza chciała wykiwać Opozycję, dając jak najmniej uprawnień, a jak najwięcej odpowiedzialności za nadchodzący kataklizm, aby zasłonić się nią przed gniewem Społeczeństwa i obarczyć choć częścią winy. Opozycji chodziło o dokładnie odwrotne cele, czyli możliwie szybkie obalenie władzy Partii i to w sposób, który nie doprowadzi do interwencji Hegemona. Jak w każdych negocjacjach trzeba było zawrzeć KOMPROMIS, przy czym z góry przepraszam całą Prawicę za posługiwanie sie tym wyklętym i wyuzdanym wręcz słowem....


Od początku  też było jasne, że prawdziwa treść osiągniętego porozumienia będzie zależeć od wyników wyborów 4 Czerwca 1989 r,  a całkowite w nich  zwycięstwo Opozycja wykorzystała dla szybkiego i sprawnego przejęcia władzy po raz pierwszy w dziejach Komunistycznego Ustroju. Oczywiście nie zabrakło problemów, a nawet czasowych ustępstw wobec dawnej Władzy, ale to już szło z górki.




Dotąd opowiadałem rzeczy znane i raczej akceptowane, teraz jednak chcę zająć się sprawami zasadniczymi, których starannie nie dostrzegamy, mimo upływu lat i wydarzeń. Rzecz w tym, że rozgrywka przy Okrągłym Stole nie działa się w próżni, a  Polska była tylko częścią "Wielkiej Szachownicy", czyli finału Zimnej Wojny. Zgoda, Polska była zwornikiem całego systemu Rosyjskiego Komunizmu z jego siecią "Demoludów", czyli państw wasalnych, ale ktoś ten zwornik musiał pomóc wybić, aby się system zawalił. W ten sposób przechodzimy do ALIANTÓW.




Alianci to ogólnie mówiąc państwa Zachodu, które wcześniej pokonały Niemcy ( i Japonię) wspólnie z Imperium Stalina, a obecnie walczyły z tym Imperium w Zimnej Wojnie. Wyszła tu dziwna historia - o ile w II w.św. walczyliśmy i to ofiarnie razem z Aliantami, nasze cele strategiczne były sprzeczne. Naszym oczywiście było zachowanie Niepodległości oraz całości ziem II Rzeczpospolitej przed zachłannością Stalina, Aliantów zaś wciągnięcie go do Inwazji na Japonię. Straszliwie zacięte walki w Birmie i na wyspach Pacyfiku nie pozostawiały złudzeń alianckim generałom, jaki będzie koszt zdobywania samej Japonii z milionami fanatycznych obrońców i  dlatego Stalin był im koniecznie potrzebny dla ograniczenia strat. Oddanie Polski i ogólnie Europy Wschodniej, którą i tak już zajęła Armia Czerwona było dla nich koniecznością, pamiętajmy  przy tym, że nikt wtedy nie wiedział o Bombie i efekcie, który wywołał w Japonii.


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Musi Pan autorze pamietać, że ruska agentura nie śpi, coraz więcej beda u Pana pisac, bo...
  • Porty w Libii musiały obsługiwać tylko dywizje niemieckie i te parę włoskich zmotoryzowanych...
  • Jaka armia pancerno-motorowa? Mówimy o 2 dywizjach ( 1 pancerna i 1 motorowa) do rozbicia...

Tagi

Tematy w dziale Polityka