Blog
myślenie ma kolosalną przyszłość, choć czasem boli
marek.w
marek.w Liberał, a nawet się nie wstyd
44 obserwujących 402 notki 521153 odsłony
marek.w, 2 kwietnia 2017 r.

Elon Musk i Podbój Kosmosu

1061 28 2 A A A


 W zeszłym tygodniu firma kosmiczna SpaceX Muska przeprowadziła kolejny przełomowy lot swojej rakiety kosmicznej Falcon 9. Przełom polegał na  ponownym użyciu pierwszego stopnia rakiety,  która wylądowała na ziemi po odbyciu lotu kosmicznego rok temu. Także i tym razem rakieta wylądowała na pływającej barce na Oceanie i po remoncie powinna być gotowa do ponownego użytku - po raz trzeci!


Dla przypomnienia-


Falcon 9 składa się z dwóch stopni, jego silniki są napędzane ciekłym tlenem oraz naftą lotniczą. Ten rodzaj paliwa jest mniej wydajny od mieszanki tlen-wodór, używanej przez NASA choćby w Wahadłowcach, jednak znacznie upraszcza i potania konstrukcję rakiety. Koszt pierwszego stopnia wynosi 70 % całości, jasne więc jest, że  jego wielokrotne użycie powinno radykalnie zmniejszyć koszty lotów kosmicznych.


 


Celem Muska, do którego systematycznie i uporczywie dąży od lat, jest budowa rakiety, a ściślej statku kosmicznego, którego eksploatacja będzie podobna do samolotu. Po odbyciu lotu Falcon będzie lądował na Ziemi albo na lądowisku w Kosmodromie Kennedy''ego  albo na platformie oceanicznej, po czym po niezbędnym przeglądzie i zatankowaniu będzie gotów do następnego lotu. Kolejną rewelacją jest sam sposób lądowania przy użyciu silników głównych, jak się mówi - na słupie ognia. Odpada przy tym sposobie konieczność osłony termicznej, czyli najbardziej zawodnego elementu Wahadłowców, co prawda płaci się za to mniejszym tonażem wysyłanym na orbitę, ponieważ trzeba odliczyć wagę paliwa na powrót.


 


Sednem najnowszego przełomu jest opanowanie przez SpaceX procedur pozwalających na bezpieczne wykorzystanie Falcona do powtórnych lotów, co jest osiągnięciem na skalę pierwszego lotu kosmicznego czy lotów na Księżyc. Spodziewana kilkakrotna obniżka kosztów wyniesienia 1 tony ładunku na orbitę otwiera Kosmos dla lotów komercyjnych również poza ziemską orbitą, choćby dla przemysłowej eksploatacji planetoid czy zakładania baz na Księżycu. Następną równie ważną rewolucją jest udowodnienie, że również firmy prywatne, nastawione na zysk są w stanie konkurować i wygrywać z państwowymi molochami, jak NASA. W końcu, mimo ogromnych dotacji i wielkiego doświadczenia państwowa Agencja nie potrafi wyjść poza budowę jednorazowych rakiet, mało się różniących od Saturna V z lat sześćdziesiątych.


Niezwykle pomyślną wiadomością jest deptanie po piętach Muskowi przez kolejne firmy kosmiczne, jak choćby Virgin Galactic czy Boeing, co wprowadza zdrową konkurencję i przyspiesza postęp techniczny.


 


Niezwykle ciekawie ( no i przyjemnie, przynajmniej dla mnie) wygląda na tym tle stan rosyjskiej kosmonautyki. O ile jeszcze w 2014 r. Rosjanie dokonali 42 starty rakiet kosmicznych, to w zeszłym tylko 18, a w pierwszym kwartale 2017 "aż" jeden! Nie ma w tym nic dziwnego,  po prostu w rosyjskich lotach kosmicznych odbija się, jak w lustrze ogólny stan rosyjskiego państwa.  Od czasu objęcia władzy nad Rosją przez KGB w 2000 r.  naczelną podstawą określającą Rosję stała się powszechna korupcja.  Przy czym im ktoś zajmuje wyższe stanowisko, tym więcej kradnie i wysyła łupy na Zachód. Zaś dla osłony faktu łupienia durnych Sovków im kto więcej kradnie, tym głośniej wrzeszczy o patriotyzmie i przeklina "wrogów Narodu", którzy próbują pokazać te praktyki. Opisywałam ten proceder od lat, teraz mamy jego naturalne konsekwencje.


Ponieważ złodziejstwo stało sie naczelną normą rosyjskiego bytu, kradnie każdy wedle swoich możliwości. W ten sposób na początku tego roku Roskosmos, państwowa agencja kosmiczna zwróciła producentowi rakiet Proton w Woroneżu WSZYSTKIE otrzymane egzemplarze rakiet! Okazało się, że robotnicy zatrudnieni przy ich produkcji dokonali świetnego pomysłu racjonalizatorskiego - zamienili wszystkie elementy wykonane z metali szlachetnych na zwykłe stalowe! Całkiem zresztą słusznie, po co sie ma marnować dobro, skoro można go wykorzystać "na przelew"?


Przy okazji wyjaśniła się jedna z przyczyn plagi nieudanych lotów rosyjskich rakiet w ostatnich latach...


 


Z całej historii można wyciągnąć parę wniosków i to samych przyjemnych :-)


W całej krasie potwierdza się teza, którą promuję na Salonie od lat, dająca się wyrazić starodawnym polskim przysłowiem - z piasku bicza nie ukręcisz! Nie jest realnie możliwa odbudowa Imperium połączona z totalnym rabunkiem państwa i pomiataniem jego społeczeństwem. Żadna najlepsza propaganda sukcesu i mącenie durnym Sovkom hasłem "Krym nasz!" nie zahamuje degradacji państwa, społeczeństwa i gospodarki. Po kolei  szczególnie wrażliwe segmenty państwa walą się na pysk, a plany lotów na Księżyc czy Marsa przechodzą w zakres prop-agitki.  Wystarczy zresztą jedna informacja- PKB Rosji od 2013 r. zmniejszył się dwukrotnie! 


Po klęsce NASA, która kilka lat temu zrezygnowała z budowy pełnowartościowego statku kosmicznego Venture Star , następcy Wahadłowców chyba wszystkich ogarnęło zniechęcenie. Po prostu poziom niezbędnej technologii okazał się za wysoki i to na długie dekady. Wyglądało na to, że nawet góry $, wrzucone na badania kosmiczne prowadzone przez państwową Agencję, nie dają efektów, a ziemska astronautyka będzie dreptać na orbicie.  Tymczasem Musk udowodnił, że można dokonać rewolucji technologicznej i organizacyjnej, otworzyć Kosmos dla komercyjnej działalności i to za wielokrotnie niższą cenę!


Obecne czasy można przyrównać do sytuacji Europy po rejsie Kolumba  - w dołkach startowych staje coraz więcej uczestników i nic już ich nie powstrzyma przed eksploatacją obszarów znacznie większych, niż kiedyś obie Ameryki.


 


 


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Technologie